Koniec ze słabym zasięgiem w Krakowie? Nowa częstotliwość

fot. pixabay.com

Pod koniec drugiej dekady XX wieku, świat usług teleinformatycznych stanął na progu nowej rewolucji technologicznej, która ma w założeniu uczynić łączność bezprzewodową jeszcze wygodniejszą i wydajniejszą. Jej podstawą mają stać się nowe częstotliwości, na jakiej będą przesyłane informacje. Chodzi o pasmo 700 MHz, w ramach którego dane będą transmitowane w zakresie częstotliwości od 694 do 790 MHz.

Dlaczego częstotliwość jest tak istotna?

Nie każdy użytkownik bezprzewodowych urządzeń telekomunikacyjnych wie, że ów parametr definiuje falę radiową, określając jej zasięg oraz możliwą do przesłania ilość informacji. Przy czym zależność jest następująca: im częstotliwość niższa, tym fale radiowe mają większy zasięg oraz skuteczniej pokonują fizyczne przeszkody – im wyższa, tym więcej informacji mogą przenieść. - Wyjaśnia Niko Bałazy, CEO krakowskiej firmy S-Net Sp. z o.o. dostarczającej Internet dla biznesu.

A zatem, pasmo 700 MHz, w którym działał będzie szerokopasmowy internet, a następnie świadczone będą usługi teleinformatyczne w technologii 5G (czyli piątej generacji usług internetowych), oznacza, że fale radiowe będą w stanie przesłać bardzo duże ilości danych, ale na stosunkowo niewielki zasięg, co narzuca konieczność budowy gęstej sieci nadajników. Dla porównania, technologia 1G wprowadzona w 1982 roku, działała w paśmie 30 Khz, 2G (1992) – 200 Khz, 3G (2001) – 5 MHz, 4G (2012) – 20 MHz. Ponieważ opracowywana technologia 5G będzie działać w zakresie 694 – 790 MHz, widać jak potężny przeskok technologiczny nas czeka.

Początkowe opóźnienie

Teoretycznie, infrastruktura umożliwiająca funkcjonowanie szerokopasmowego internetu w paśmie 700 MHz, powinna być przez kraje unijne, w tym Polskę, przygotowana do czerwca 2020 roku. Jednakże już teraz wiadomo, że będzie to praktycznie niemożliwe, a to przez coraz większy radiowy tłok w eterze.

Przeszkody do przezwyciężenia

Główny problem, dotyczący sprawnego wdrożenia pasma 700 MHz, polega na tym, że owa częstotliwość nie jest niczym nowym, a wręcz przeciwnie, jest już bardzo intensywnie wykorzystywana. Tyle że nie na potrzeby internetu, a m.in telewizji i radia.

I tutaj właśnie jest pies pogrzebany, ponieważ nadajniki telewizyjne charakteryzują się dużym zasięgiem, a co za tym idzie solidnym potencjałem do zakłóceń innych informacji przesyłanych na takich samych częstotliwościach. No i oczywiście granice administracyjne państw nie są żadną przeszkodą dla fal radiowych, zatem pewne jest, że nadajniki w jednym kraju będą zakłócać pracę swoich „kolegów” w innym. Dla Polski głównym problemem staną się jej wschodni sąsiedzi, z Rosją na czele. Szacuje się, że nadajniki w Obwodzie Kaliningradzkim mogłyby zakłócać transmisję danych w paśmie 700 MHz na terytorium nawet 1/3 naszego kraju. Gdyby dołączyć do tego nadajniki ukraińskie i białoruskie, mogłoby okazać się że tylko zachodnia ściana Polski będzie cieszyć się dobrodziejstwami najnowszego internetu szerokopasmowego. - wyjaśnia po raz kolejny Niko Bałazy z S-Net.

Co więc zrobić?

W związku z opisaną sytuacją, Polska wniosła do instytucji unijnych o dwuletnią prolongatę na wdrożenie rozwiązań pasma 700 MHz, a to oznacza, że ta technologia pojawi się w naszym kraju dopiero w połowie 2022 roku. Jest to jednak niezbędne, ze względu na konieczność podjęcia współpracy z Ukrainą, Białorusią i Rosją. O ile bowiem przydzielenie innych częstotliwości rodzimym nadajnikom telewizyjnym i radiowym nie stanowi większego problemu (chociaż oczywiście będzie wymagało odpowiedniego nakładu pracy), o tyle nie możemy tego nakazać suwerennym państwom. Trzeba więc, kolokwialnie mówiąc, dogadać się.

Z jednymi łatwiej, z innymi trudniej

Oczywiście polskie władze podejmują dyskusje z odpowiednimi instytucjami sąsiednich, wschodnich państw, w celu synchronizacji przesyłu danych przez swoje terytoria, ale jak mówi powiedzenie „do tanga trzeba dwojga”. Najlepiej układa nam się z Ukrainą, która do 2020 roku ma przenieść nadawanie programów radiowych i telewizyjnych na niższe częstotliwości. Z Białorusią jest nieco gorzej, ponieważ owszem, podobnie jak Ukraina ona także chce przydzielić nowe częstotliwości własnym stacjom nadawczym, tylko że nie określiła do kiedy.

Najgorzej sprawy mają się z Rosją. Otóż ten kraj nie podał jeszcze terminu zmiany swoich częstotliwości, nie przedstawił własnych planów wdrażania pasma 700 MHz, technologii 5G, a do tego jak ognia unika wszelkich zobowiązań o charakterze międzynarodowym. A to, biorąc pod uwagę przytoczone powyżej szacunki dotyczące szkodliwego działania nadajników z Obwodu Kaliningradzkiego, może okazać się bardzo poważną przeszkodą, tym bardziej że nasze Ministerstwo Cyfryzacji nie bardzo wie, jak ten problem rozwiązać.

Własne podwórko

Jeżeli chodzi o dostosowanie własnego rynku do wymagań pasma 700 MHz, to Ministerstwo Cyfryzacji proponuje rodzimym nadawcom radiowo – telewizyjnym wdrożenie technologii DVB – T2 (Digital Video Broadcasting – Terrestrial Second Generation -standard naziemnej telewizji cyfrowej DVB-T drugiej generacji służący do transmisji skompresowanych danych multimedialnych. Do kompresji audio/wideo przyjęto standardy MPEG-2 i MPEG-4 (H.264/AVC), planowane jest również wykorzystanie MPEG-H (H.265/HEVC). Szacuje się, że wykorzystuje on 50% mniej pojemności pasma radiowego niż DVB-T).

Jednakże w tym przypadku, główną przeszkodą może okazać się nie czynnik technologiczny, a ludzki – a to dlatego że technologia DVB – T2 będzie od użytkowników wymagać odpowiedniego dostosowania, a nawet wymiany dekoderów lub telewizorów. A to może ich nieco zirytować.

comments powered by Disqus

Najnowsze wiadomości

Wczytaj więcej

Mieszkanie

Biurowce i galerie

Korporacje

Praca

Przedsiębiorczość

Start-up