Praca zdalna w hotelu jako podróż służbowa? Ostatnia nadzieja: wigilia firmowa

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

W sobotę hotelarzom ostatecznie podcięto skrzydła, zakazano prowadzenia działalności noclegowej z kilkoma wyjątkami. Biznesowa jesień tym samym się dla nich zakończyła, pobyty świąteczne i wigilie firmowe prawdopdobnie czeka ten sam scenariusz. Czy hotelarze mogą jeszcze liczyć na jakiekolwiek zyski w tym roku?

Nowe rozporządzenie Rady Ministrów dopuszcza udział noclegów jedyne dla gości podróżujących służbowo, zawodników sportowych, medyków bądź pacjentów i ich opiekunów. Dozwolone jest również prowadzenie działalności noclegowej w zakresie hoteli robotniczych dla pracowników.

Gdy podczas wiosny nie było jasnej interpretacji na temat tego, jak weryfikować pobyt gościa w hotelu, aby był on zgodny z rozporządzeniem, tak teraz w dokumencie rady ministrów znalazł się odpowiedni zapis. Pół roku temu podstawowym wyznacznikiem podróży służbowej był nocleg fakturowany na firmę. Aktualnie pobyt w hotelu należy potwierdzić dokumentem wystawionym przez przełożonego (odpowiednio pracodawcy, polski związek sportowy, placówkę leczniczą) bądź ma wystarczyć również "pisemne oświadczenie gościa" – cytując rozporządzenie.

Czy i jak będą weryfikowane pobyty gości w hotelach w czasie obowiązywania rozporządzenia? Tego na razie nie wiemy. Tymczasem część hoteli, w tym jedna z największych sieci zaprasza użytkowników do korzystania z noclegów w ramach pracy zdalnej. To również, jak interpretują hotelarze, kwalifikuje się w ramach definicji "podróży służbowej". "Nie możesz skupić się na pracy w domu? Zmień otoczenie i pracuj zdalnie w hotelach sieci Marriott" – głosi marketingowe hasło firmy.

Obecnie preferowane są raczej indywidualne pobyty w hotelach. – Na zdrowy rozum: jeżeli wybieramy się gdzieś z całą rodziną, dziećmi i jeszcze psem, to na pewno nie jest to podróż służbowa – mówił w zeszłym tygodniu na antenie TOK FM rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz.

Jesień biznesowa i wigilia firmowa

Znaczne zyski hotelarze zwykle czerpią na jesień, gdy do Krakowa przyjeżdżają turyści biznesowi na targi, kongresy, szkolenia i konferencje. – Do momentu wprowadzenia jesiennych ograniczeń w związku z pandemią hotele trochę nadrabiały w ten sposób weekendowo. Teraz takie pobyty nie mają już racji bytu – mówi Joanna Ostrowska, zarządzająca krakowską siecią Osti-hotele.

Poza hotelami zamknięto gastronomię, ale również centrum kongresowe ICE, Tauron Arenę czy Expo Kraków – miejsca, w których turyści biznesowi mogli się spotykać, a na ich przyjazdach korzystały hotele, restauracje i firmy eventowe.

Okresem korzystnym zarówno dla gastronomii, jak i hotelarzy są także święta bożego narodzenia. – W miastach nigdy nie będziemy mieli takiego zainteresowania świętami, jak w hotelach resortowych. Jednakże dobrym momentem po jesienii, jest okres wigilii frmowych, zwłaszcza w przypadku obiektów, gdzie funkcjonuje dobra gastronomia – wyjaśnia Joanna Ostrowska. Hotel wynajmuje salę, firma eventowa organizuję imprezę, restauracja przygotowuje posiłki – aż trzy branże na tym korzystają.

Rozporządzenie obowiązuje do 29 listopada, jednak zapowiedzi premiera nie są optymistyczne i nie zwiastują otwarcia wyżej wymienionych branż w grudniu, tym samym wigilie firmowe w tym roku prawdodpodobnie przepadną.

Zdarzali się również turyści przyjeżdżający odwiedzić świąteczny Kraków, jarmark bożonarodzeniowy czy pobyć w zimowym ogródku kawiarnianym na Rynku Głównym. W tym roku już jednak ani jednej z tych rzeczy nie sposób się spodziewać.

comments powered by Disqus