Starzejące się społeczeństwo, korporacje, 500+. Zmian na rynku pracy nie da się przewidzieć [Rozmowa]

Jacek Pająk, dyrektor WUP fot. WUP

Chociaż poziom bezrobocia w Małopolsce wynosi jedynie 6,6%, liczba zarejestrowanych bezrobotnych przekracza 96 tysięcy osób. Wielu mieszkańców Krakowa i Małopolski skarży się również na jakość oferowanych im stanowisk. O tym, jakie są główne problemy na małopolskim rynku pracy, czy możliwe jest wyrównanie dysproporcji w poszczególnych powiatach oraz jaki wpływ na lokalny rynek pracy mają korporacje, mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Jacek Pająk, dyrektor Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Krakowie.

Łukasz Dankiewicz,LoveKraków.pl: Stopa bezrobocia w Krakowie wynosi 3,7%, w Małopolsce – 6,6%. Działania wspierające są nadal potrzebne?

Jacek Pająk, dyrektor WUP: W Małopolsce wśród osób bezrobotnych ponad 54-procentową grupę stanowią osoby długotrwale bezrobotne, które wymagają szczególnego wsparcia. Powinniśmy również zadbać o to, aby osoby już pracujące mogły tę pracę utrzymać lub w przypadku konieczności jej zmiany, mogły ten proces przejść płynnie. Dziś przedsiębiorcy bardzo mocno akcentują problem odpowiednio wykwalifikowanych kadr i podnoszenia ich kwalifikacji. Mamy niski procent osób, które podnoszą kwalifikacje po zakończeniu edukacji szkolnej. A trzeba pamiętać, że brak rozwoju zawodowego nie oznacza tylko stania w miejscu, ale oznacza często pozostanie za innymi.

Jakie mają Państwo możliwości w tym zakresie?

Z jednej strony to Krajowy Fundusz Szkoleniowy. Każdego roku to 10-12 milionów złotych, przeznaczone dla pracodawców na podnoszenie kwalifikacji pracowników. To oni najlepiej wiedzą, na jakie szkolenie chcieliby skierować swojego pracownika, bo to po ich stronie jest  decyzja, w jakim kierunku chcą rozwijać firmę. Bardzo ważnym dla nas obszarem jest teraz diagnoza umiejętności zawodowych, a następnie ich poprawa poprzez szkolenia miękkie i zawodowe. Te działania będziemy kontynuowali za pomocą projektu unijnego „Kierunek Kariera”. Weźmie w nim udział 46 tysięcy pracujących Małopolan i będzie on wart 90 milionów złotych. W przyszłym roku uruchomimy też bony szkoleniowe.

Która grupa wiekowa potrzebuje największej pomocy?

Dysponujemy całą paletą narzędzi dla różnych grup wiekowych. Potrzebne jest wsparcie dla długotrwale bezrobotnych, dla osób około 50. roku życia, chcących rozpocząć działalność gospodarczą, czy tych wracających na rynek pracy po przerwie spowodowanej wychowaniem dzieci. Zawsze pojawiają się też zdarzenia niepożądane na rynku pracy, zwalnianie pracowników czy upadłość.

Tu przychodzi na myśl sprawa 270 skandalicznie zwolnionych pracowników firmy Lowcosttravelgroup.

Zareagowaliśmy tam błyskawicznie. Na miejsce został wysłany nasz operator, który działa w ramach unijnego programu szybkiego wsparcia osób zagrożonych zwolnieniem lub zwolnionych z przyczyn pracodawcy. Rozmawiał on z przedstawicielami  tej firmy i spotkał się z pracownikami. Dostarczyliśmy też informacje z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Narzędzia, którymi dysponujemy, dają szeroki wachlarz możliwości.

Dużym problemem na rynku pracy jest aktywizacja osób długotrwale bezrobotnych. Państwo angażują w swoje działania podmioty zewnętrzne. Jakie są rezultaty?

Zdajemy sobie wszyscy sprawę z prostej zależności. Jeśli coś jest przedmiotem specjalizacji, to cały ciężar pracy koncentruje się na tym obszarze działalności. Powiatowe urzędy pracy mają kilka kategorii osób objętych wsparciem, a  osoby długotrwale bezrobotne są najtrudniejsze do aktywizacji. Urzędy mają też  ograniczoną liczbę pracowników, środków finansowych i czasu. To nie oznacza, że ignorują takie osoby, ale że trzeba się koncentrować na kilku działaniach. Kilka lat temu ministerstwo wprowadziło zlecanie działań aktywizacyjnych. W ramach pozyskanych środków odbywa się przetarg. Ten podmiot zewnętrzny, który przedstawi nam najkorzystniejszą ofertę, wygrywa. Wówczas jest zobowiązany do zrekrutowania i objęcia wsparciem daną grupę osób.

Jak wygląda ocena działań podmiotu prywatnego?

Patrzymy na jakość wynagrodzenia i trwałość pracy. Weryfikujemy to po 14 dniach, trzech miesiącach, a następnie po pół roku. Dopiero gdy bezrobotny otrzyma dobre warunki pracy i utrzyma ją, wówczas wypłacamy pełne wynagrodzenie. Operator prywatny, żeby zrealizować zadanie, musi ponieść pewne koszty. To inwestycja, która nie zwróci się przy minimalnej liczbie zatrudnionych. Im lepsza i dłuższa obecność pracownika na rynku, tym większe wynagrodzenie dla prywatnej agencji zatrudnienia.

Co obecnie dzieje się z uczestnikami programu aktywizacyjnego?

Pracują przede wszystkim w branży usługowej, produkcyjnej i budowlanej. Sprawdziliśmy, jak im się wiedzie po dłuższym czasie. Czas utrzymania pracy po pierwszym projekcie sięga ponad 18 miesięcy. Ponad 80% z nich dalej utrzymuje zatrudnienie. Około 50% osób pracujących na początku na zlecenie otrzymało już umowę o pracę.

Może się Pan zgodzić ze stwierdzeniem: w Krakowie nie pracuje tylko ten, kto nie chce, ale jakość zatrudnienia pozostawia wiele do życzenia?

Nie chciałbym nadmiernie epatować optymizmem, że wszystko jest doskonałe. Perspektywa każdej osoby, która ma problemy na rynku pracy jest daleka od huraoptymistycznych statystyk. One pokazują pewną prawidłowość i tu się mogę z panem zgodzić: dziś miejsce pracy chodzi za pracownikiem, a nie na odwrót. Jednak jakość miejsc pracy mierzona ich formą i wysokością wynagrodzenia jest w wielu wypadkach niesatysfakcjonująca.

Przed nami ewolucja?

Kumuluje się wiele rodzajów zdarzeń. Starzeje się społeczeństwo, uchwalono nowelizację ustawy dotyczącej przechodzenia na emeryturę. Przewidujemy, że to doprowadzi do wyjścia z rynku pracy znaczącej części osób, która skorzysta z wcześniejszych emerytur. Efekt 500+ po niepełnym roku działania jest nieprzewidywalny. Nie ma żadnego analityka, który może udowodnić, że efekt 500+ doprowadzi do zwiększenia liczby pracowników na rynku pracy.

Tendencja może być raczej odwrotna.

Z punktu widzenia rosnących statystyk osób niepracujących zjawisko będzie niekorzystne, ale z punktu widzenia jakości miejsc pracy to wydaje się, że może mieć to pozytywny wpływ. Mamy też rosnącą liczbę obcokrajowców pracujących w Polsce – np. Ukraińców, ale pojawiają się informacje, że również Białorusini będą oczekiwanym zasobem pracowniczym. Te wszystkie czynniki mają wpływ na kształtowanie się rynku pracy - zarówno dla pracownika, jak i pracodawcy.

Bezrobocie w Krakowie jest znikome, ale dysproporcje w małopolskich powiatach są wyraźne. W powiecie dąbrowskim bezrobocie wynosi – 13,6%. Da się zmniejszyć tę dysproporcję?

Duży wpływ na to, co się dzieje na rynku pracy, ma położenie geograficzne i sieć komunikacyjna. Kilka lat temu mówiło się, że dla Tarnowa doskonałym rozwiązaniem będzie skomunikowanie go z Krakowem. Że to przybliży inwestycje, da możliwość rozwoju. Okazało się, że pracownikom z Tarnowa łatwiej jest się przemieszczać i znajdują zatrudnienie w Krakowie. Odpływają wykwalifikowani pracownicy, co powoduje wzrost bariery wejścia do Tarnowa nowych inwestorów. Oni są zainteresowani nie tylko działką i podatkami, ale też pracownikami. Spójrzmy na Nowy Sącz. Mówi się, że wymaga on lepszego skomunikowania z Krakowem i resztą Małopolski. Zobaczymy, czy będzie to dobre dla tego rynku pracy, który jest określany jako  zamknięty. Przedsiębiorcy dynamicznie tam funkcjonujący, dzisiaj wykorzystują tę premię w postaci pracowników.

W Małopolsce branża BPO zatrudnia dziesiątki tysięcy pracowników. Jest to korzystne zjawisko dla rynku pracy czy niekoniecznie?

Wydaje się to dużą nadzieją dla Krakowa i Małopolski. Te miejsca pracy mają wpływ na losy absolwentów. Również osoby z wykształceniem humanistycznym, znające języki, mogą znaleźć tam pracę. Mówi się też o tym, że korporacje tak intensywnie angażują pracowników, że za kilka lat mogą doprowadzić do wypalenia zawodowego. Pewnego rodzaju szklanym sufitem dla tego sektora jest niewystarczająca liczba osób znających języki obce, a przecież nie ma problemu przenieść siedzibę z Krakowa do Rzeszowa, czy Kijowa. Chcemy oczywiście uniknąć takiej sytuacji, dlatego p analizujemy sytuację i rozmawiamy.

Alternatywą dla korporacji są małe firmy. Najmniejsi przedsiębiorcy mogą liczyć na wsparcie?

Chcemy w przyszłym roku uruchomić program „Firma plus jeden”. Zdiagnozowaliśmy, że mali i mikro przedsiębiorcy mają problem, żeby zatrudnić pierwszego pracownika. Później zazwyczaj jest efekt kuli śnieżnej. Chcemy dać im środki na stworzenie takiego stanowiska. To jest kolejny obszar rzeczywistości. Próbujemy z tych puzzli poskładać sensowną układankę, ale te procesy są dynamiczne i ściśle związane z sytuacją w gospodarczą kraju.

comments powered by Disqus

Najnowsze wiadomości

Wczytaj więcej

Mieszkanie

Biurowce i galerie

Korporacje

Praca

Przedsiębiorczość

Start-up