Kraków „wchłonie” gminy ościenne?

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Chociaż proces ten w krajach wysoko rozwiniętych gospodarczo widoczny był już w drugiej połowie XX wieku, do Polski dotarł dopiero w latach 90. Ostatnio mamy jednak do czynienia z gwałtowną ekspansją Krakowa w kierunku gmin ościennych. Czy granice pomiędzy miastem a strefą podmiejską ulegną zatarciu?

W skład krakowskiej strefy podmiejskiej wchodzi 11 gmin bezpośrednio sąsiadujących z miastem oraz Krzeszowice i Kłaj. Chociaż obecnie ze względu na powszechne niedopełnianie obowiązku meldunkowego trudno jest oszacować dokładne ruchy migracyjne mieszkańców Krakowa, prowadzone były orientacyjne badania.

Na Uniwersytecie Ekonomicznym proces suburbanizacji terenów podkrakowskich sprawdziła dr Monika Musiał-Malago, porównując ze sobą rok 2003 i 2012. W 2003 roku 75% wszystkich mieszkańców Krakowa mieszkało w mieście. Już w 2012 liczba ta spadła do 72,8% na rzecz poszerzenia się strefy podmiejskiej. Zwiększoną migrację ludności z centrum na obrzeża miast dostrzegła też dr Jadwiga Gałka z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Zmiany liczby ludności w gminach strefy podmiejskiej Krakowa w 2003 i 2012 r. (dr M. Musiał-Malago)


Dlaczego wyprowadzamy się z Krakowa?

– Dawniej, w czasach PRL-u, mieszkanie w dużym bloku w mieście było wyznacznikiem wysokiego statusu ekonomicznego. Po zmianach w latach 90. wszystko się zmieniło. Doceniamy dostęp do terenów zielonych, niższe ceny gruntów i większe działki do zabudowy – mówi Beata Małek z firmy Partner Nieruchomości.

Suburbanizacja bardzo mocno wpłynęła też na lokalny rynek nieruchomości. Deweloperzy, dostrzegając przenoszenie się młodych rodzin z klasy wyższej i średniej na obrzeża miast, właśnie tam zaczęli lokować swoje inwestycje. Rośnie też liczba wniosków do gmin o przekształcanie działek rolnych na działki budowlane, co powoduje też wzrost cen ziemi w strefach podmiejskich. Migracja ludności na słabo skomunikowane tereny podmiejskie niestety przyczynia się również do wzrostu korków.

– Miasto silnie zurbanizowane jest tańsze w utrzymaniu i w tym kierunku powinniśmy podążać. Nie zawsze się to udaje. Na przykład miasto przygotowało planistycznie wiele rejonów na obszarze Nowej Huty, ale inwestorzy nie kwapią się z inwestycjami na tych obszarach. Zamiast tego kwitnie budownictwo w modnych, choć nie zawsze dobrze skomunikowanych obszarach podkrakowskich, doprowadzając nierzadko do paraliżu komunikacyjnego na trasach wlotowych do Krakowa – oceniał w rozmowie z LoveKraków.pl Piotr Krochmal, prezes Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości.

Zainteresowanie startupu

Wolne tereny w strefach podkrakowskich coraz częściej kupują deweloperzy, traktując transakcje jako lokatę kapitału. Wiele agencji nieruchomości zmienia też struktury swoich firm, szkoląc wyspecjalizowanych agentów zajmujących się sprzedażą działek. W ubiegłym roku powstała nawet aplikacja, dzięki której między innymi klient może obejrzeć działkę za pomocą aplikacji, a deweloper zoptymalizować procesy w firmie.

– Gdy zachodzą zmiany na rynku, to pojawia się miejsce na biznes. Naszą odpowiedzią od 2015 roku jest aplikacja Nawiguj, która ma różnych użytkowników: od agentów nieruchomości, użytkowników dronów czy klientów indywidualnych. Postępu technologicznego nie da się zatrzymać i żeby konkurować na rynku trzeba eksperymentować i wdrażać ulepszacze procesów – tłumaczy Adam Parzusiński, zarządzający startupem Nawiguj.com

comments powered by Disqus