Nie wystraszyli się sanepidu ani policji. Działają dalej, czy aby legalnie?

Siłownia Atlantic Sports przy ulicy Stradomskiej fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Klub Atlantic Sports nadal prowadzi swoją działalność mimo zakazu ujętego w rozporządzeniu Rady Ministrów. Nie obyło się bez odwiedzin policji oraz sanepidu.

Gdy w sobotę większość klubów fitness zawiesiła swoją działalność, Atlantic Sports przy ul. Stradomskiej postanowił ją kontynuować. Zarządzający zamienili siłownię w sklep sportowy, squash w zawody, a spotkania zamierzali organizować na mocy związku wyznaniowego. Z dwóch pomysłów musieli jednak zrezygnować.

– Z naszych planów organizacji zajęć w formie spotkań związku wyznaniowego oraz pomysłu prowadzenia sklepu ze sprzętem do testowania, zrezygnowaliśmy po pierwszej wizycie policji – komunikuje Marta Jamróz, manager klubu. – Policja nas bardzo często odwiedza, sanepid też już u nas był.

Policjanci i sanepid odwiedzają kluby i słownie, które pozostały otwarte. Funkcjonariusze wypytują klientów, legitymują i spisują. Jedyne usprawiedliwienie to przygotowania do zawodów. – Działamy tak jak dotychczas na zasadzie zorganizowanych zajęć i zawodów sportowych. Czekamy na zmianę decyzji rządowych w kwestii ogólnego zamknięcia klubów fitness i siłowni – dodaje Marta Jamróz.

Mimo że niektóre miejsca aktywności fizycznej pozostały otwarte, to frekwencja nie dopisuje. – Gorszy jest przekaz idący "z góry", który wskazuje miejsca takie jak nasze jako potencjalnie niebezpieczne, co przekłada się na praktycznie zerowe obłożenie – mówi Wiktor Wernikowski, manager również otwartego nadal klubu Lemon Fitness.

Czy to legalne?

Dwojako można interpretować przepisy samej ustawy zakazującej działalności przedsiębiorców z branży sportowej. Sąd może podejść do tej sprawy literalnie, wskazując na brak podstawy prawnej do wydania tego rodzaju zakazu, bądź zgodnie z duchem samej ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu chorób zakaźnych.

– Ustawa nie pozwala na ograniczenie czy uniemożliwienie prowadzenia działalności gospodarczej przez przedsiębiorców na tzw. święte nigdy. A taki charakter ma zwrot "do odwołania" użyty w rozporządzeniu. Ustawa odnosi się do czasowego ograniczenia - tym samym przepis wykonawczy winien wskazywać ramy czasowe tych ograniczeń - a tego nie czyni – tłumaczy Sławomir Kozłowski, radca prawny z kancelarii Kozłowski i Partnerzy.

Mecenas podkreśla, że rozporządzenie odnosi się tylko do działalności związanej z poprawą kondycji fizycznej opisanej w PKD. – Nie można zatem twierdzić, że przepis zmusza do zamknięcia takich lokali w ogóle, tylko do ograniczenia prowadzenia w nich określonej działalności - czynności np. związanych z uprawianiem sportu.

– Jeśli w lokalu prowadzona jest sprzedaż sprzętu, odżywek albo prowadzona jest działalność rehabilitacyjna, to lokal nadal może działać i nie mogą go z tego tytułu dotknąć kary. Dlatego w miejscach, gdzie pojawiła się policja, bada się monitoring, który ma dowieść, co tak naprawdę działo się w tych klubach – podsumowuje Sławomir Kozłowski.

comments powered by Disqus